
On znalazł sobie nową dziewczynę, później przeniósł się na studia do innego miasta. Nie widzimy się zbyt często, chciałam więc olśnić go swoim rewelacyjnym wyglądem. Ostatecznie to miłe, gdy podziwia cię były chłopak. Jego zachwycone spojrzenie jest bezcenne. Musiałam więc zrobić wszystko, by wyglądać dobrze. Najpierw udałam się na zakupy i kupiłam sobie rewelacyjną, granatową sukienkę. Podobno tylko blondynkom jest dobrze, w granatowym, ale ja osobiście w to nie wierze. Bardzo lubiłam ten kolor, a sukienka leżała na mnie idealnie. Oczywiście umówiłam się tez do fryzjera, kosmetyczki i masażystki. Na wszystkie te zabiegi wydałam chyba fortunę. I gdy już bliska byłam osiągnięcia idealnego rezultatu, zachorowałam na grypę. Bardzo dbałam o swoja odporność, łykałam różne witaminy, ale to nie pomogło.
Miałam katar i gorączkę. Na domiar złego przy ustach wyskoczyła mi paskudna opryszczka. Byłam załamana. Katar, migrena i gorączkę jeszcze mogłam jakoś ukryć. Wzięłabym kilka mocnych tabletek przeciwbólowych i jakiś lek zwalczający grypę i przez kilka godzin mogłabym normalnie funkcjonować. Jak jednak miałam zamaskować opryszczkę na pół twarzy. Nawet jeśli udałoby mi się ja ukryć pod tonami korektora, to i tak efekt nie byłby zbyt naturalny. Nie wiedziałam co robić. Że tez ta wstrętna grypa musiała mnie dopaść akurat teraz. Za tydzień mogłabym sobie do woli chorować. Mogłabym nawet przeleżeć w łóżku cały weekend. A teraz? Postanowiłam zadzwonić do kolegi – ex chłopaka i opowiedzieć mu o wszystkim. Nie był zachwycony. Uznał że grypa jest dla mnie tylko wymówką, że tak naprawdę wcale nie chcę przyjechać. Moje tłumaczenia i zaklinanie się na największe świętości nic nie pomogły. I w ten oto banalny sposób przegapiłam świetna imprezę i na zawsze straciłam szansę pogodzenia się z moim byłym chłopakiem.